Poznaj sny starego boga z powieści fantasy “Imago Veles”

Imago Veles Marcina Kisielewskiego to napisana lekkim piórem, wiejąca grozą, okraszona klimatem magii i subtelnym humorem polska powieść fantasy, w której spotkasz zjawy, upiory, bóstwa, no i oczywiście smoka… Zapraszamy do przeczytania fragmentu książki.

Sny starego boga

Stary bóg drzemał, śniąc sny o dawnej świetności, o czasach minionych i jakże odległych. Siedział na swym tronie pośrodku bagna. Tron kiedyś był złoty. To też się zmieniło, teraz pozostał jedynie brudny rdzawy szkielet.

Nie tylko czas odgrywał tu rolę. Stara wiara ode­szła w niepamięć, a wraz z nią magia, która przez wieki podtrzymywała to miejsce. Nawet korzenie wielkiego drzewa stojącego samotnie pośrodku bagna obumarły, a ono samo spróchniało. Królestwo było zupełnie puste. Bagno się zmieniło, cuchnące wyzie­wy nie śmierdziały już tak jak kiedyś. Od stuleci nikt tu już nie zaglądał. Stary bóg pogodził się z tym. Nie miał wyjścia, alternatywą było jedynie szaleństwo.

Bezkresne wędrówki

Woda była bezkresna. Bez względu na to, jak daleko by popłynął, wszystko pozostawało identyczne. Cza­sem dryfował latami w jednym kierunku, lecz – nie odnalazłszy niczego godnego uwagi – zawracał. Nu­dził się. Ileż można się taplać bez celu? Nieskończony ocean był może imponujący, lecz pusty. Żeby były tu choć ryby. Mógłby je podglądać, obserwować, rozwi­jać się wewnętrznie. A tu nic tylko woda.

Mimo że czuł się opuszczony, podświadomie wie­dział, że nie był całkowicie sam. Gdzieś tam, w górze, za chmurami, istniała przeciwwaga. Jakby lustrzane odbicie jego samego. Nie był jednak w stanie wzbić się w powietrze, by poszukać nieznajomego. Jakże więc się uradował, gdy pewnego dnia, pływając pod powierzchnią, zobaczył unoszące się nad nim blade pośladki. Gwałtownie wypłynął na powierzchnię.

Tyłek należał do bladego nagiego mężczyzny, któ­ry, nic sobie nie robiąc z zasad wtedy jeszcze niewyna­lezionej fizyki, leżał w najlepsze na falach. Wyglądał na zmęczonego.

Pierwsza rozmowa

Siema! – krzyknął. Tamten nie zwrócił na niego uwagi, leżał wciąż z zamkniętymi oczami, oddychając powoli. – Halo, halo, blady panie – powtórzył nieco gło­śniej. 

Leżący leniwie odwrócił w jego kierunku głowę i spojrzał jednym okiem, wyraźnie zirytowany.

– Czego chcesz, Pomiocie? Nie widzisz, żem zmę­czony? – mruknął dryfujący mężczyzna, prawie nie poruszając ustami.

„Od razu wyzwiska?”, zdziwił się Pomiot, który wbrew pozorom od razu polubił swoje nowe imię. – Może by tak grzeczniej, gołodupcu? Ta sadzawka jest moja, więc jak się nie podoba, wypierdalaj z po­wrotem fruwać w obłokach. Co ty na to? – Starał się nadać wypowiedzi odpowiedni ładunek emocjonal­ny, lecz po prawdzie ciężko mu było ukryć radość z niespodziewanego spotkania.

Tamten, wciąż patrząc jednym okiem, ziewnął.

– Może masz rację – rzucił. – Zmęczony robię się mar­kotny i zapominam o manierach. – Mówiąc to, usiadł, wciąż nie opadając na dno, a jedynie stykając się z po­wierzchnią wody. – Gromowładny jestem. A ty to kto?

Co dalej?

Jeśli ciekawi Cię, kogo spotkał Gromowładny i co z tego wyniknęło, książkę Imago Veles możesz zamówić już dziś w księgarni wydawnictwa lub na stronach Allegro. Dostępny jest też e-book.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są *